czwartek, 6 września 2012

2.

Jak przygotować ślub? Od czego tu zacząć? 
Najpierw jest czadowe podekscytowanie, a potem kwas i gorycz...
Myślę, że warto po prostu zrobić sobie plan, kosztorys i jakoś to będzie.
A do tego planu - dobrych przyjaciół i drineczki:)

Nie jestem specjalistą od tych rzeczy. Sama ślubu nie miałam, ale przyglądałam się, jak ci Młodzi to ogarniają. 
No i jedni w ogóle nie ogarniają, a drudzy są idealni przygotowani.
Nie ma reguły.

Podstawą jest jednak to, czy jesteście pewni tego, czego dokonujecie. Bo ślub, to nie jest godzinka przed ołtarzem, impra do rana, potem jeszcze jedna i jakoś się będzie dalej żyć. Ślub, to przysięga nie przed księdzem, rodziną, ale przed Wami samymi w obecności Boga. Musicie być wobec siebie szczerzy, oddani. Bo jeśli nie, to trochę szkoda marnować tyle czasu i kasiory na organizację, jeśli wszystko miałoby się rozpaść z byle błahego powodu. Przemyślcie więc...

Ale! Jeśli wszystko w porządku i jesteście pewni, no to ruszamy :)

Kościół:
jakoś tak się utarło, że Msza ślubna odbywa się w rodzinnej parafii Panny Młodej, ale (znowu) nie ma reguły. Wybierzcie miejsce, gdzie czujecie się dobrze, bezpiecznie, gdzie wszyscy się pomieszczą. Zadbajcie też o kapłana, który będzie Wam udzielał ślubu (w tamtym roku byłam na ślubie mojego dobrego kolegi, no i Mszę odprawiało chyba z 8 księży! Każdy miał inne zadanie - było cudownie! po prostu mają tylu znajomych księży:) )
A po kościele, sala... trudny temat. 

Ale jeszcze coś! 
Jeśli jesteście katolikami, a chcecie wziąć ślub w plenerze!
Nie zakładajcie od razu, że się to nie uda, bo Kościół chce mieć kontrolę. Nic z tych rzeczy!
Są msze polowe itd., więc może uda się "załatwić" mszę ślubną w plenerze.

ślub w Karkonoszach (schronisko Samotnia):

Amerykańskie śluby w plenerze zazwyczaj nie są katolickie, są laickie (po prostu przysięga), bądź protestanckie, a oni nie mają np. Najświętszego Sakramentu.


Pozdrawiam!:)

1.

Witam serdecznie tych, którzy tu jakimś cudem trafili :)

Dzisiaj na TLC oglądałam jakiś program o ślubach i zaczęłam oglądać suknie ślubne w google grafika. Uwielbiam te 3/4 a la lata 50.


Zaczęło się od sukienek, potem buty (bo podoba mi się pomysł na kolorowe). Apo butach, to już z górki! :)
I postanowiłam zostać ślubną organizatorką!
Następnie sprawdziłam koszty kursów i założyłam bloga, co by pomagać i ukazywać tajemne me marzenia na temat własnego ślubu:) Może której Pannie się to przyda.

To właśnie jest krótka historia założenia tego bloga:) Przy muzyce Johna Mayera http://www.youtube.com/watch?v=ZVCtARZCwrE&feature=plcp